logotype

zdjcie strony wiatownia zdjcie strony wiatownia zdjcie strony wiatownia zdjcie strony wiatownia zdjcie strony wiatownia zdjcie strony wiatownia zdjcie strony wiatownia zdjcie strony wiatownia zdjcie strony wiatownia zdjcie strony wiatownia

Russkaja Dusza

4.08.2017, piątek, g. 18.00 - Russkaja Dusza

Russkaja Dusza to najdłuższy stażem projekt zespołu Slavic Voices-Słowiańskie Głosy. Miłość do muzyki wschodu stała się prawdziwym powodem powstania tego programu. Na koncertach można usłyszeć przede wszystkim znane pieśni, romanse i ballady rosyjskie jak i perełki muzyki ludowej rodem z Białorusi i Ukrainy. Artyści szczególnie dbają o zachowanie oryginalnego języka każdego z prezentowanych utworów, co szczególnie ważne jest przy słynącym ze swej melodyjności i miękkości języku rosyjskim. Do budowy unikatowej atmosfery koncertów przyczynia się tradycyjne, akustyczne brzmienie głosów oraz instrumentów takich jak akordeon, kontrabas czy skrzypce. Występy zespołu Slavic Voices, zawsze w stu procentach „na żywo” i bez użycia jakichkolwiek efektów elektronicznych, koncentrują się na wrażeniach nie tylko estetycznych, ale także duchowych. To wszystko pozostawia otwarte wrota do zgłębiania labiryntu, jakim jest bezkres „rosyjskiej duszy”. Skład zespołu: Michał Hajduczenia - wokal, kontrabas, skrzypce, Magdalena Cysewska - wokal, akordeon. Zapraszamy. Wstęp-cegiełka na Światłownię - 10 zł, niepełnosprawni, emeryci, studenci-8 zł.

Prezes zaśpiewa w Światłowni

W piątek 28 lipca o godzinie osiemnastej w bydgoskiej Światłowni przy ulicy Świętej Trójcy 15 miał wystąpić Przemysław Cackowski. Niestety, z powodu  choroby artysty, koncert musi być przełożony. W tym miejscu i czasie odbędzie się jednak inny koncert-swój urlop przerwał prezes Światłowni, Grzegorz Dudziński, aby zaśpiewać dla wiernych fanów klubu.

Tuż przed zaplanowanym na piątek koncertem grudziądzki artysta Przemysław Cackowski trafił do szpitala. Jego stan zdrowia można określić jako głęboko niepokojący. Lekarze nie przewidują szybkiego opuszczenia szpitalnego łóżka.

– Życzymy Cackowi szybkiego powrotu do zdrowia, trzymamy kciuki – mówi Grzegorz Dudziński, prezes bydgoskiej Światłowni.

Dwa dni to za mało, aby w sposób profesjonalny zorganizować inny koncert, zapewnić kolejnych artystów. Prezes Dudziński uważa, że byłoby to nie w porządku wobec zaproszonego w trybie nagłym wykonawcy. Jest zbyt mało czasu na odpowiednią reklamę.

– Ja mogę zagrać nawet dla jednego widza, który przyjdzie na koncert do Światłowni w imię idei i naszej światłownianej tradycji. Piątkowy koncert musi się odbyć, niezależnie od okoliczności – uważa Grzegorz Dudziński. 

Dudziński z zawodu jest dziennikarzem, absolwentem wydziału Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Laureat Nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich "za wybitne osiągnięcia dziennikarskie". Autor powieści i podręcznika dla dziennikarzy. Od dwunastu lat organizuje w Bydgoszczy kolejne edycje Festiwalu piosenek Jacka Kaczmarskiego „Żródło wciąż bije”, od siedmiu Festiwal widzących duszą 'muzyka otwiera oczy".

Od dwóch lat nie widzi, co nie przeszkodziło mu w prowadzeniu znanego bydgoskiego klubu Światłownia. Gra i śpiewa w zasadzie od zawsze. Repertuar niezwykle rozbudowany – od  nostalgicznych utworów Leonarda Cohena poprzez pieśni Bułata Okudżawy, Stachury, Adamiak, po żywiołowo wykonywane utwory Jacka Kaczmarskiego czy Przemysława Gintrowskiego. Taką składankę Grzegorz Dudziński zamierza zaprezentować podczas piątkowego koncertu.

– Bardzo się cieszę, że wreszcie prezes złapie gitarę. Ostatnio grywał coraz rzadziej, bo brakowało mu na to czasu– cieszy się jedna z pracownic Światłowni.

A zatem zapraszamy: piątek, 28 lipca, 18:00, Światłownia, ul. Świętej Trójcy 15 koncert Grzegorza Dudzińskiego. Cegiełki na rozwój Światłowni w cenie 10 zł lub 8 zł można nabyć tuż przed występem.

Koncert Rafała Poppego

21.07.2017, piątek, godz. 18.00 – koncert Rafała Poppego

Na scenie Światłowni pojawi się 21 lipca Rafał Poppe. Niewidomego od urodzenia artystę można nazwać multiinstrumentalistą, bo gra na pianinie, flecie poprzecznym, perkusji i wielu innych instrumentach. W Bydgoszczy zaprezentuje także swoje możliwości głosowe, śpiewając piosenki, głównie Krzysztofa Cwynara – pamiętnego wykonawcy “Zawstydzonej”. Wybór nie jest chyba przypadkowy. Ten bardzo popularny w latach 70. piosenkarz i kompozytor tak jak Rafał Poppe mieszka i aktywnie się udziela w Łodzi.

 Zapraszamy. Wstęp-cegiełka na Światłownię - 10 zł, niepełnosprawni, emeryci, studenci-8 zł

Przemysław Cacek Cackowski

Zapraszamy na piątkowy koncert do Światłowni (ul. św. Trójcy 15) 28.07.2017 g. 18.00. Przed Państwem wystąpi Przemek Cackowski z Grudziądza. https://www.youtube.com/watch?v=dhDCee0fgD4#t=23

Przemek Cackowski - niebanalny głos, doskonała interpretacja tekstu, wieloletnie obycie sceniczne. Wykonuje perfekcyjnie bardzo trudne utwory m.in. Budki Suflera, Stana Borysa, komponuje tez własne.
Oto co artysta napisał o sobie:
Od kilku lat tworzę jednoosobowy zespół sukcesywnie rozwijających się skrajnych dewiacji muzycznych. W moich scenicznych podróżach miałem przyjemność współpracować z wieloma muzykami takimi jak: Marcin Partyka, Paweł Stankiewicz, Andrzej Zarycki, Tomek Mądzielewski, Adam Jendryczka, Paweł Bomert, Piotr Aleksandrowicz, zespół KAMELEON a także z wokalistami wśród których wspomnę Joannę Lewandowską-Zbudniewek, Renatę Przemyk, Patrycję Markowską, Łukasza Barucha czy Krzysztofa Raogowskiego.
Wokalista warszawskiego zespołu ORDALIA, grudziądzkich formacji WALLSTREET, FREEPLACE oraz IMMORTAL SOUL jak również projektów muzycznych ODCHODZĄC...AKUSTYCZNIE , KRĘPULEC, PLEBAN & CACEK..
Współpracuję z fundacją Anny Dymnej "Mimo wszystko", fundacją "Wygrajmy razem" oraz z fundacją "Przyjaciele".
Laureat mi.:
- Festiwal Zaczarowanej Piosenki w Krakowie
-KATAR-Łagodnych Brzmień Toruń
-Maraton Piosenki Osobistej Nocne Śpiewanie Świecie
-Poetyckie Okruchy Lata Grudziądz
-Pio-Tur - Toruń
-Tczewski Konkurs Twórczości - Tczew
- Międzynarodowy Festiwal Twórczości Osób Niepełnosprawnych - Pomorie (Bułgaria)
- Dotyk Dźwięku w Dąbrowie Górniczej
- Widzieć muzyka w Bytomiu Odrzańskim
- I,II, III Festiwal Widzących Duszą "Muzyka Otwiera Oczy" w Bydgoszczy
- OPTAN w Grudziądzu
- Udział w programie "Szansa na Sukces"
- udział w programie "The Voice of Poland"
- udział w finale Studenckiego Festiwalu Piosenki Kraków
- udział w finale FIPA Bydgoszcz
- udział w finale MUFKA Warszawa

  Zapraszamy. Wstęp-cegiełka na Światłownię - 10 zł, niepełnosprawni, emeryci, studenci-8 zł.

Koncert Grzegorza Bukały

W piątek, 14 lipca, o godz.18:00, w bydgoskiej „Światłowni”, wystąpi ze swym autorskim recitalem Grzegorz Bukała – lider i współzałożyciel Wałów Jagiellońskich. Koncert, zatytułowany „Było sobie życie, czyli rozważania nad niedopitą szklanką”, to bilans jego ponad 40-letniej, artystycznej kariery. Wystąpi sam z gitarą, a zaśpiewa zarówno piosenki z nominowanej do Fryderyków ’2009 płyty „Pocztówki z Macondo” , jak i te śpiewane wespół z „Wałami J.” Ale będzie też sporo niespodziewajek – wyciągnięte z lamusa „hiciory” z początków jego kariery i kilka najnowszych, dotąd jeszcze niepublikowanych. I na pewno nie zabraknie paru songów powstałych podczas 15(!) lat przeżytych przez artystę w Bydgoszczy.Zapraszamy więc wszystkich miłośników piosenki literackiej do wspólnego świętowania 607 rocznicy klęski Krzyżaków pod Grunwaldem.

GRZEGORZ BUKAŁA
Nieco zapomniany, a jeszcze nie tak dawno bardzo popularny i lubiany artysta. Piosenkarz, autor tekstów, kompozytor, kojarzący się nade wszystko jako wokalista z Wałami Jagiellońskimi, którego to kultowego zespołu był swego czasu współzałożycielem i jednym z liderów. – Się urodziłem w Gdańsku, 13 maja 1952 roku – śmieje się ironizuje – Według chińskich astrologów rokiem tym rządził Smok, a na nieboskłonie panoszył się Byk. Smok i Byk – krzyżówka, która nie wróżyła spokojnego żywota. Dość powiedzieć, że z taką samą chimerą zmagał się Salvador Dali, a to musiało boleć. I stąd zapewne jego (S.D.) boskie szaleństwo się wzięło. Ale nie tylko, bo jak opowiada artysta o, jakby nie było, kabaretowej proweniencji – Sprawcą moich wszystkich, w tym i artystycznych problemów jest był niewątpliwie dziad mój – Grzegorz, a dokładniej geny, którymi raczył mnie był uraczyć. Rodzinny przekaz niesie bowiem, że gdy w polu za pługiem, czy tam innym prymitywnym narzędziem konia poganiał, to przyśpiewki różniste, nierzadko obrazoburcze, zwykł był na cały głos wyśpiewywać. I absolutnie nie przeszkadzała mu w tym bliższa, czy dalsza obecność niewiast, dzieci, własnych czy księdza dobrodzieja. Wtedy to pono, gdy już w robotę się nieco wciągnął, gardłowym, nieco ściszonym głosem zaczynał monotonnie mruczeć pod nosem dzieło swego żywota: jedna dyna, druga dyna, trzecia dyna, czwarta dyna…. Dziadek do szkół chadzał (wieść gminna niosła, że nawet z samym paniczem Władysławem, późniejszym generałem Sikorskim, do jednej klasy uczęszczał, bo Bukały w majątku Sikorskich posługiwały od zawsze), do setki więc pewnie i zliczyć potrafił, ale żadna z rodzinnych opowieści nie precyzowała do ilu dyn w tym twórczym zapamiętaniu dochodził przed pointą. następował finał – … jak się zeszli wszytkie dyny, to mi portki z dupy zdjeny. Tak, kochani moi, tu nie ma żartów. Dziad mój Grzegorz był prekursorem. Ojcem i matką w jednym, był On! Bluesa, rapa, i hip-hopa naszego narodowego, że o disco-polo nie wspomnę…
W 1977 roku Grzegorz Bukała ukończył studia na Wydziale Elektrycznym Politechniki Gdańskiej, wchodząc w posiadanie papierów na inteligenta. – Technicznego, bo technicznego, ale jednak – erudyta inaczej – komentuje. W lutym 1979 roku, po zakończeniu służby wojskowej (w stopniu rezerwowego podporucznika), jak ujawnia artysta, podjął pierwszą, jak sam ujawnia i jak się potem okazało ostatnią pracę najemną, na etacie starszego referenta ds. jaj, kabaretu i piosenki studenckiej w Klubie Studentów Wybrzeża Żak. Po kilkunastu miesiącach, w lipcu 1980 roku, powziął w swoim mniemaniu dramatyczną decyzję o zajęciu się profesją twórcy i artysty estradowego w zespole Wały Jagiellońskie. Z tym kultowym zespołem występował nieomal 13 (sic!) lat (ponad 2 tys. występów), do czerwca roku 1989 roku, odnosząc sporo sukcesów. Zdobył m.in. I Nagrodę na Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie w 1978 roku za piosenkę „Wariacje na temat skrzypka Herzowicza”, a na Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, wraz z Wałami Jagiellońskimi, nagrody: dziennikarzy w 1978 roku i publiczności w 1983 roku oraz w pamiętnym – 1981 roku, jedyną w historii tego festiwalu nagrodę „Złoty Kafel Solidarności”. – w 1981 roku na Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. a także A poza tym może się pochwalić ponad milionem sprzedanych egzemplarzy płyt (w tym 2 o statusie złotej; w sumie z Wałami nagrał 3 długogrające płyty długogrające), tysiącem paru tysiącami koncertów w kraju i poza granicami (m.in. USA, ZSRR, Niemcy), udziałem w wielu prestiżowych programach telewizyjnych (np. prowadzenie w duecie z R. Schuberthem wieczoru sylwestrowego 1983/1984 w TVP1). Zanim w roku 1990 roku otworzył własną firmę – Agencję Promocji Telewizyjnej Teraz – został jednym z 6 pierwszych w Polsce licencjonowanych maklerów giełdowych Bydgoskiej Giełdy Towarowo-Pieniężnej, a jego specjalnością był rynek dzieł sztuki. W 2008 roku ukazała się jego pierwsza i jak dotąd ostatnia płyta solowa debiutancka solowa płyta „Pocztówki z Macondo” Płyta, nominowana do Nagrody Fryderyka ’2009, jest zarejestrowanym na żywo w studio radiowym im. Agnieszki Osieckiej, zaśpiewanym z towarzyszeniem 17 osobowej orkiestry, autorskim recitalem artysty. Piętnaście zawartych na niej piosenek z tekstami i połową kompozycji jego autorstwa, znakomicie zaaranżował Marcin Partyka, kierując zarazem orkiestrą, którą do tego celu wziął był i powołał. (nominacja do nagrody Fryderyki 2009), Wydana przez Polskie Radio, a zawierająca 15 utworów, do których teksty i muzykę napisał Grzegorz Bukała
A zaczynałem – wspomina Grzegorz Bukała – jak wielu, w niszowym segmencie usług rozrywająco-kulturalnych – piosence turystycznej. Gitara, trzy akordy na krzyż i nieskomplikowany, zapadający w pamięć i serce tekścik o wędrowaniu i malowniczym pejzażu, jako miejscu na życie i przeżycie. Te ogniskowe piosenki i zadzierzgnięte wówczas przyjaźnie, trwają i pewnie trwać będą nadal… ale to „Skrzypek Herzowicz” w szczególności, a Ewa Demarczyk jako zjawisko, niewątpliwie stali się przyczynkiem. Z jej recitalu w Teatrze Wybrzeże wyszedłem jak na haju, a vibrato z „Takiego Pejzażu” mnie – kilkunastoletniego wówczas szczawia, wprawiło w stan hipnotycznej ekstazy. Do dziś, a miałem okazję podziwiać na żywo wielu najwybitniejszych artystów ze świata i okolic, nikt i nic tego koncertu nie przebiło… Kiedy więc Bukała zdecydowałem się porzucić siermiężną dolę turysty - singera turyst-singersa i zostać studenckim artystą w pełnym tego słowa znaczeniu, krakowski Festiwal Piosenki Studenckiej stał się dlań mnie oczywistą oczywistością… Nim Szacowne Jury uczyniło mnie laureatem I Nagrody, pojawiłem się na festiwalu dwukrotnie. Najpierw w charakterze widowni, aby zobaczyć i usłyszeć o co się tam właściwie rozchodzi, potem sam z gitarą, by się oswoić z atmosferą (co udało się o tyle, że wyróżniono mnie dopuszczeniem do koncertu laureatów). Gdy zaś przyjechałem po raz trzeci, z moimi „Wariacjami na temat skrzypka Herzowicza” i już w towarzystwie „Wałów J.”, nieskromnie przyznam się, że lauru byłem pewien, choć nie sądziłem tylko, że będzie to laur najwyższy (ex aequo z Jackiem Kaczmarskim i Waldkiem Chylińskim). Pisząc bowiem moją piosenkę, wiedziałem wystarczająco dużo o krakowskim spleenie, oczekiwaniach festiwalowej frekwencji i gustach jurorów. Nie ulega wątpliwości, że Ewa Demarczyk i gremium, które mi tę nagrodę przyznało, ówcześni jurorzy sprawili, że polska inteligencja techniczna na zawsze utraciła być może najwybitniejszego z gdańskich elektryków. (bo na co stać było Wałęsę, to już bowiem wszystkim wiadomo…)
A w temacie „Wariacji na temat…” warta przytoczenia jest anegdotka, którą autor zamieścił w jednym ze swoich felietonów: W sierpniu roku 1980 przebywałem na saksach w RFN. Niemiec dobrze płacił, karmił, a ja wykonywałem niespecjalnie skomplikowane roboty przydomowe, nasłuchując bacznie wieści z Warszawy, gotów w każdej chwili wracać na ojczyzny łono, by bić Moskala. Remontowałem akurat piwnicę, sporą, taką typowo niemiecką – 100 m kwadratowych w kafelkach, regałach, wecki, wino, itp. itd., radio jak zawsze ustawione na I program Polskiego Radia, o 15.10 usłyszałem znajomy, choć od pewnego czasu niesłyszany sygnał „Muzyki i Aktualności”. A zaraz po tym sygnale, lektor oznajmił wstrzymującemu dech światu, strajkującej Polsce i mnie, samotnemu gastarbeiterowi, że na fali głębokich sierpniowych przemian, cenzura wymiękła i nieprawomyślna audycja wraca na fale eteru. A skoro tak, to jedyna piosenka, jaka może ten historyczny powrót dopełnić, to ta… I co ja słyszę? Wyjmijcie skrzypce – Herzowicz, podobno gracie, jak z nut?... I co ja czuję? Duszność straszliwą, klaustrofobiczną, bo urosłem nagle do rozmiarów kolosa i ta deutche Keller nie na moją miarę skrojona! Wypadam więc z niej na pole i drę się wniebogłosy – Rany boskie, ludzie, to ja, ich bin! To moja piosenka, meine Sing! I co? I jajco! Wsi spokojna, wsi niemiecka, ni rodaka, ni Niemca żadnego, na zegarku 15.14 i Schluss, po ptokach! Chwila mego największego życiowego tryumfu odpłynęła bezpowrotnie i bez sensu. A na otarcie łez, napisałem wówczas sobie i narodowi „Gruszę, a sprawę polską”.
A potem nadszedł czas „Jagiellońskich Wałów”. Niezły czas... jak sam go Grzegorz Bukała ocenia … kiedy pracując, świetnie się bawiliśmy, bawiąc, nieźle zarabialiśmy, zarabiając zaś, niekoniecznie myśleliśmy o pracy. O pracy, czyli ciągu dalszym tworzenia. W naszych nowo pisanych piosenkach coraz mniej było żaru, żartu, refleksji. Lekko, łatwo i przyjemnie! PRL- owska dewiza „naszej małej stabilizacji” dopadła i nas. Ta nadmierna lekkość bytu okazała się ciężarem ponad nasze możliwości. Zwłaszcza, że po 13 latach intensywnego trwania na topie, nastąpiło naturalne zmęczenie materiału. Szkoda, bo był to niezły szyld. Autor i wykonawca niezapomnianych piosenek, żeby tylko wspomnieć ponadczasowe, w pełni autorskie „Wariacje na temat skrzypka Herzowicza”, „Małą piosenkę o niebie” z muzyką Andrzeja Pawlukiewicza, poświęconą jego pamięci fascynującej postaciwielkiemu przyjacielowi Wojtkowi Belonowi Wojtka Belona, czy też „Twój pierwszy elementarz”, śpiewany i napisany wraz z Rudi Schuberthem, o swoim aktualnym stanie ducha i materii donosi z jak zawsze nieskrywaną autoironią: mieszka obecnie pod Warszawą, gdzie jak przystało na potomka znanego onegdaj Grzegorza B. oddaje się pracy twórczej. W przeciwieństwie do znamienitego przodka na niwie twórczej…Dodaj 2-3 zdania od siebie…Nie wiem, jak tam na Marsie, ale po „Wałach” życie istnieje! Wiem to z autopsji. Owszem, burzliwe jest ono i pełne niespodzianek, czasem z radości dech zapierające, częściej w kość do bólu dające, ot – takie sobie całkiem prozaiczne „c’est la vie”. Imałem się wielu zajęć, brałem za realizację paru nieco szalonych pomysłów, nosiło mnie po świecie, po ludziach, po próżnicy też. I wszystko tylko po to, by wrócić do punktu wyjścia – konstatacji, że jedyne co chcę, lubię i naprawdę umiem robić, to pisać, komponować i śpiewać te moje piosenki(?). A tryumfalny comeback przede mną, bo wielcy artyści najlepiej sprzedają się pośmiertnie!

Zapraszamy. Wstęp-cegiełka na Światłownię - 10 zł, niepełnosprawni, emeryci, studenci-8 zł

logo UEkpowes                                                                                             w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego www.kpowes.org.pl

Copyright 2012 © Spoldzielnie.org                                                                                                                                                                             wykonanie: masterpunkt